Pomiń menu
Spis treści
Menu

Architektura

Jak przebudować kostkę z lat 70., nie niszcząc jej charakteru

Polska kostka ma złą prasę, a tymczasem to jeden z najuczciwszych typów domu, jakie u nas zbudowano. Da się ją zmodernizować tak, żeby dalej była sobą, tylko cieplejszą, jaśniejszą i wygodniejszą.

Tekst: Magda 6 min czytania

Piętrowy dom kostka z lat 70. z płaskim dachem w miękkim świetle

Pierwsza kostka, którą oglądałam jako architektka, stała na przedmieściach Krakowa, między dwoma nowymi domami z czerwonymi dachami. Właściciele kupili ją po dziadkach i przyszli do pracowni z jednym pytaniem: czy da się z tego zrobić coś ładnego, czy lepiej od razu dobudować spadzisty dach. Stałam przed nią dłuższą chwilę i pomyślałam, że ona już jest ładna. Tylko nikt jej tak nie traktuje.

Dom kostka, czyli piętrowy budynek na planie zbliżonym do kwadratu, z płaskim lub prawie płaskim dachem, powstawał w Polsce masowo od lat 60. do początku 80. Budowano go z tego, co było dostępne, często systemem gospodarczym, według projektów typowych albo ich lokalnych przeróbek. Z dzisiejszej perspektywy ma wady: słabą izolację, przeciekające stropodachy, ciasne kuchnie. Ma też zalety, których nowe domy często nie mają.

Co w kostce jest warte zachowania

Zanim zaczniecie cokolwiek zmieniać, nazwijcie to, co działa. W kostce działa przede wszystkim bryła. Prosty prostopadłościan jest ekonomiczny: ma mało powierzchni przegród zewnętrznych w stosunku do kubatury, więc po dobrym dociepleniu traci niewiele ciepła. Nie ma lukarn, koszy dachowych ani skosów, które w domach z poddaszem zjadają metry i komplikują izolację.

Druga zaleta to pełne piętro. Na górze nie ma ścianek kolankowych, pokoje mają prostokątne rzuty i normalną wysokość. W domu z użytkowym poddaszem o tej samej powierzchni zabudowy realnie użytkowej przestrzeni bywa wyraźnie mniej.

Trzecia rzecz jest mniej oczywista: skala. Kostka zwykle stoi na działce w sposób spokojny, bez udawania dworku. W wielu dzielnicach to właśnie ona buduje charakter ulicy, bo stoi tam rzędem, w podobnych odległościach, z podobnymi ogrodzeniami.

Największy błąd: dach „dla urody”

Najczęstsza przeróbka kostki to nadbudowa dachu dwuspadowego albo czterospadowego. Zwykle motywacja jest podwójna: przeciekający stropodach i przekonanie, że płaski dach wygląda biednie. Rozumiem obie, ale rezultat prawie zawsze jest gorszy od oryginału. Bryła traci proporcje, dom robi się wyższy i ciężki, a nad pełnym piętrem powstaje strych, z którego nikt nie korzysta.

Przeciekający stropodach da się naprawić bez zmiany bryły. Współczesne pokrycia membranowe i papowe, porządnie ułożone na nowej warstwie izolacji ze spadkiem, działają przez dekady. Trzeba tylko zadbać o odwodnienie, obróbki attyk i wyloty. Jeśli ktoś bardzo chce inaczej ukształtowanego dachu, lepiej rozważyć lekki, ledwo widoczny spadek schowany za attyką niż kapelusz, który dom przygniecie.

Szerzej o tym, kiedy dach płaski ma sens, a kiedy nie, napiszę osobno, bo ten spór wraca w co drugiej rozmowie z inwestorem.

Okna: w starych otworach albo z namysłem

Kostki mają zwykle rytmiczne, dość małe okna, ułożone symetrycznie lub w prostym rytmie na elewacji. Wymiana stolarki to okazja, żeby coś poprawić, ale też najprostszy sposób, żeby dom zepsuć.

Kilka zasad, które w praktyce się sprawdzają:

  • Zachowaj rytm. Jeśli powiększasz otwory, rób to konsekwentnie w jednej osi albo na jednej elewacji, nie losowo tam, gdzie akurat przydało się więcej światła.
  • Uważaj z podziałami. Stare okna miały często słupek i ślemię. Jednoskrzydłowe tafle w tym samym otworze wyglądają nowocześnie, ale bywają płaskie. Czasem dobrze dobrany podział lepiej trzyma proporcje elewacji.
  • Grubość ramy ma znaczenie. Profile w kolorze antracytu, bez dekoracyjnych szprosów, dobrze współpracują z prostą bryłą. Białe PCV z imitacją drewna rzadko.
  • Od ogrodu możesz więcej. Elewacja ogrodowa to miejsce na duże przeszklenie z wyjściem na taras. Ulica niech zostanie spokojna.

Przy powiększaniu otworów trzeba sprawdzić nadproża. W kostkach z lat 70. bywają różne i nie zawsze zgodne z dokumentacją, jeśli ta w ogóle przetrwała. To sprawa dla konstruktora, nie dla ekipy od okien.

Zmodernizowany dom modernistyczny z nowymi oknami w dawnych otworach
Fot. 02 Zmodernizowany dom modernistyczny z nowymi oknami w dawnych otworach

Docieplenie, które nie zamienia domu w pudło

Kostkę prawie zawsze trzeba docieplić. Kłopot w tym, że gruba warstwa izolacji zmienia proporcje: okna cofają się w głąb ściany, parapety robią się głębokie, a gzymsy i opaski, jeśli były, znikają pod styropianem.

Są sposoby, żeby temu zapobiec. Okna można wysunąć w warstwę izolacji na specjalnych konsolach montażowych, wtedy nie siedzą w głębokich „tunelach”. Attykę trzeba przemyśleć od nowa, bo po dociepleniu dachu i ścian robi się niska i wymaga podniesienia obróbki. A jeżeli dom miał charakterystyczny detal, na przykład poziomy pas między kondygnacjami albo opaski okienne z tynku, można go odtworzyć na nowej warstwie. To niewielki koszt w stosunku do całej inwestycji, a różnica w odbiorze domu jest ogromna.

Z izolacją trzeba też uważać na zawilgocone ściany. Stare kostki często mają słabą albo żadną izolację poziomą fundamentów. Zamknięcie mokrego muru pod szczelną warstwą to prosty sposób na grzyb od środka. Najpierw diagnoza wilgoci, potem docieplenie.

Elewacja: kolor i faktura

Oryginalne kostki miały najczęściej tynk nakrapiany, tzw. baranek, czasem z fragmentami okładziny z kamienia albo płytek. Po termomodernizacji kusi, żeby zrobić wszystko od zera: biały tynk, pas deski, szary cokół. To bezpieczne, ale bywa bezosobowe.

Lepiej sięgnąć po to, co w domu już było. Jeśli była okładzina z łupka przy wejściu, można ją zachować albo odtworzyć. Jeśli tynk miał ciepły, piaskowy odcień, nie trzeba go zamieniać na zimną biel. W moim doświadczeniu najlepiej wyglądają kostki odnowione w dwóch, maksymalnie trzech materiałach, z wyraźnie wydzielonym cokołem i spokojnym zwieńczeniem.

W środku: przestrzeń, a nie tylko metry

Wnętrza kostek są podzielone według logiki swoich czasów. Mała, zamknięta kuchnia, pokój dzienny od frontu, często wąski korytarz, łazienka bez okna albo z małym okienkiem. Na piętrze trzy pokoje i druga łazienka.

Najwięcej daje zwykle połączenie kuchni z częścią dzienną, ale z rozwagą. Trzeba sprawdzić, które ściany są nośne, a w tych domach nośna bywa ściana środkowa, na której opierają się stropy. Czasem lepiej zostawić ją jako oś kompozycji i poszerzyć przejście niż wyciąć całkiem i wprowadzać podciąg.

Druga sprawa to schody. W kostkach często są strome i ciemne, zamknięte ścianami. Otwarcie klatki schodowej choćby z jednej strony albo doświetlenie jej oknem w elewacji zmienia cały dom, bo światło z góry schodzi na parter.

Trzecia to wysokość. Kostki mają zwykle przyzwoite wysokości pomieszczeń, więc nie trzeba ich obniżać sufitami podwieszanymi dla samych instalacji. Jeśli jest taka możliwość, lepiej prowadzić przewody w bruzdach i w podłodze.

Formalności, zanim zaczniesz

Zakres prac przy przebudowie kostki bywa różny i od niego zależy, czy wystarczy zgłoszenie, czy potrzebne będzie pozwolenie na budowę. Docieplenie ścian, wymiana okien w tych samych otworach i remont dachu bez zmiany geometrii zwykle mieszczą się w łagodniejszej ścieżce. Zmiana bryły, nadbudowa albo ingerencja w konstrukcję to już inna rozmowa. Przepisy się zmieniają, a do tego dochodzą zapisy planu miejscowego, więc przed projektem sprawdźcie aktualny stan w starostwie lub urzędzie miasta i zamówcie inwentaryzację.

Na koniec: kostka jako decyzja

Przebudowa kostki to w gruncie rzeczy wybór między dwiema drogami. Można próbować zrobić z niej coś innego i zawsze będzie widać, że to przebrany budynek. Można też uznać, że prosta bryła to atut, i poprawić wszystko, co jest słabe, zostawiając to, co jest dobre.

Tamci inwestorzy z przedmieść Krakowa w końcu zostali przy płaskim dachu. Dostał nowe pokrycie i izolację, okna od ogrodu zeszły do podłogi, a od ulicy zostały w starych otworach, tylko z ciemną ramą. Pas tynku między kondygnacjami odtworzyliśmy na nowej warstwie ocieplenia, w tym samym piaskowym odcieniu. Sąsiedzi z domu z czerwonym dachem zapytali potem, czy to nowy dom i kto go projektował, bo też myślą o przebudowie.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Architektura

Cała sekcja