Pomiń menu
Spis treści
Menu

Architektura

Stodoła, która została domem

Stara stodoła ma coś, czego nie da się zaprojektować od zera: skalę, konstrukcję widoczną od środka i ślady stu lat pracy. Przebudowa na dom może to wszystko zachować albo zniszczyć w jednym sezonie. Decyduje o tym kilka wyborów, które trzeba podjąć, zanim ekipa wejdzie na budowę.

Tekst: Magda 5 min czytania

Przebudowana stodoła z dużym przeszkleniem w miejscu dawnych wrót

Pierwszą stodołę do przebudowy oglądałam w Małopolsce, kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa. Drewniana konstrukcja na kamiennej podmurówce, ściany z desek, dach pokryty blachą na miejscu dawnej strzechy. W środku półmrok, zapach siana, który przetrwał dekady, i więźba, która wyglądała jak odwrócony kadłub statku. Właściciele chcieli tu zamieszkać. Pierwsze, co powiedziałam, to żeby niczego nie ruszali, dopóki nie przyjdzie konstruktor.

Przebudowa stodoły na dom stała się w ostatnich latach popularna. Niektóre realizacje są wspaniałe. Inne pokazują, jak łatwo zamienić wyjątkowy budynek w przeciętny dom, który tylko z zewnątrz przypomina, czym był kiedyś.

Co w stodole jest wartościowe

Stodoła była budynkiem gospodarczym, zbudowanym do przechowywania zboża, siana i sprzętu. Jej wartość architektoniczna wynika dokładnie z tej funkcji.

Skala i przestrzeń. Wnętrze stodoły to jedna duża przestrzeń, często z klepiskiem pośrodku i sąsiekami po bokach, sięgająca aż pod kalenicę. Takiej wysokości i otwartości nie mają zwykłe domy.

Konstrukcja. Więźba dachowa, słupy, zastrzały, belki. Często wykonane ręcznie, z widocznymi śladami ciesielskiej roboty, połączeniami na czopy i kołki. To najcenniejszy element stodoły i jej charakter.

Prosta bryła. Prostokątny rzut, dwuspadowy dach, zwykle bez okapów lub z niewielkimi. Ta prostota jest dziś wzorem dla współczesnej architektury domów jednorodzinnych, która chętnie sięga po formę stodoły.

Wrota. Duże otwory w ścianach dłuższych, przez które wjeżdżały wozy. Naturalne miejsce na przeszklenia.

Materiał z historią. Drewno, kamień, cegła noszące ślady czasu i pracy.

Najpierw ocena konstrukcji

Zanim zapadną jakiekolwiek decyzje projektowe, konstruktor musi ocenić stan budynku. Stodoły często mają uszkodzone elementy: zbutwiałe podwaliny, belki zaatakowane przez szkodniki drewna, osiadłe fundamenty, przegniłe końce krokwi. Część z tych problemów da się naprawić, protezując lub wymieniając pojedyncze elementy. Część oznacza, że konstrukcję trzeba rozebrać i złożyć ponownie, z wymianą znacznej części drewna.

Ocena ta decyduje o zakresie i kosztach całej inwestycji. Zdarza się, że po niej inwestorzy rezygnują z przebudowy i decydują się na nowy budynek w formie stodoły, wykorzystując do niego materiały z rozbiórki. To uczciwe rozwiązanie, jeśli stara stodoła naprawdę nie nadaje się do uratowania.

Konstrukcja na widoku

Najważniejsza zasada przebudowy stodoły: więźba i konstrukcja powinny pozostać widoczne. Jeśli zakryje się je sufitem podwieszanym, a wnętrze podzieli na małe pokoje z płyt gipsowo-kartonowych, stodoła zniknie. Zostanie dom o nietypowej bryle, ale bez duszy.

W praktyce oznacza to projektowanie przestrzeni otwartej, w której przynajmniej część dzienna sięga pod kalenicę. Sypialnie i łazienki mogą znaleźć się na antresoli lub w niższych częściach, ale ich ściany nie powinny dochodzić do dachu. Konstrukcja musi być czytelna z możliwie wielu miejsc.

To podejście wymaga kompromisów. Otwarta przestrzeń jest trudniejsza do ogrzania i akustycznie bardziej wymagająca. Ale to właśnie ona jest powodem, dla którego ktoś wybiera stodołę, a nie zwykły dom.

Wnętrze stodoły z odsłoniętą drewnianą więźbą dachową
Fot. 02 Wnętrze stodoły z odsłoniętą drewnianą więźbą dachową

Docieplenie: od środka czy z zewnątrz

Stodoła nie była projektowana jako budynek ogrzewany. Żeby w niej zamieszkać, trzeba ją docieplić. Pojawia się tu zasadniczy dylemat.

Docieplenie od zewnątrz pozwala zachować konstrukcję we wnętrzu w całości widoczną. Na istniejące ściany i dach nakłada się nową warstwę izolacji i nowe wykończenie zewnętrzne. Problem w tym, że zmienia to wygląd stodoły z zewnątrz: ściany robią się grubsze, detale znikają, a stare deski czy kamień zostają zakryte.

Docieplenie od środka zachowuje zewnętrzny wygląd, ale zakrywa część konstrukcji we wnętrzu. Wymaga też bardzo starannego rozwiązania kwestii wilgoci, bo izolacja od wewnątrz może prowadzić do kondensacji w przegrodzie.

Rozwiązanie „dom w domu” polega na wstawieniu nowej, ocieplonej konstrukcji wewnątrz starej stodoły albo obok niej, z zachowaniem starej jako zewnętrznej powłoki lub przestrzeni buforowej. Jest droższe, ale pozwala zachować wiele z oryginału.

Każde z tych rozwiązań ma swoje miejsce. Wybór zależy od stanu stodoły, jej wartości historycznej i oczekiwań inwestorów. O tym, jak drewno reaguje na wilgoć i zmiany temperatury, pisałam w tekście o drewnie klejonym w konstrukcji. W starym drewnie te zależności są jeszcze silniejsze.

Otwory: gdzie wpuścić światło

Stodoły mają mało okien. Były budynkami, w których światło nie było potrzebne, a nawet szkodziło przechowywanym plonom. Przebudowa na dom wymaga wprowadzenia światła dziennego, ale w sposób, który nie zniszczy charakteru bryły.

Najlepszym miejscem na duże przeszklenia są dawne wrota. Otwór już istnieje, jest duży, a jego wypełnienie szkłem nie zmienia proporcji elewacji. Wrota mogą pozostać jako okiennice, zamykane na noc lub na czas nieobecności.

Kolejne okna wprowadzajcie oszczędnie i konsekwentnie. Wąskie szczeliny między deskami, okna w szczytach, okna połaciowe w linii dachu. Przypadkowe okna o różnych wymiarach, rozsiane po elewacji, to najczęstszy błąd, który sprawia, że stodoła zaczyna wyglądać jak dom z katalogu.

Dach: pokrycie i kształt

Dach stodoły jest jej najbardziej charakterystycznym elementem. Powinien zachować kształt, kąt nachylenia i proporcje. Pokrycie można zmienić, bo oryginalna strzecha czy gont rzadko są dziś możliwe do utrzymania, ale wybierzcie materiał, który pasuje do prostej formy: blachę na rąbek stojący, dachówkę ceramiczną w stonowanym kolorze, łupek.

Lukarny i duże okna połaciowe zmieniają sylwetkę dachu. Jeśli są konieczne, lepiej je umieścić po stronie mniej eksponowanej i w możliwie spokojnej formie.

Podłoga i instalacje

Klepisko i drewniane podłogi sąsieków rzadko nadają się do zamieszkania. Trzeba wykonać nową podłogę na gruncie z izolacją przeciwwilgociową i termiczną, a to oznacza pytanie o poziom: czy podnieść posadzkę, czy obniżyć teren wokół. W starych stodołach podmurówka bywa płytka i każde wykopanie wymaga ostrożności.

Instalacje to osobne wyzwanie. W otwartym wnętrzu z odsłoniętą więźbą nie ma gdzie schować przewodów wentylacyjnych, rur ani kabli. Najlepiej prowadzić je w posadzce i w nowych elementach, takich jak antresola, zabudowa kuchni czy ściany łazienek. Ogrzewanie podłogowe sprawdza się w wysokich wnętrzach lepiej niż grzejniki, bo ciepło zaczyna się tam, gdzie są ludzie, a nie pod kalenicą.

Formalności: zmiana sposobu użytkowania

Przebudowa stodoły na dom to w świetle prawa nie tylko przebudowa, ale też zmiana sposobu użytkowania z budynku gospodarczego na mieszkalny. Wymaga to zwykle zgłoszenia lub pozwolenia, a do tego zgodności z planem miejscowym lub warunkami zabudowy. Na terenach rolnych mogą obowiązywać dodatkowe ograniczenia. Jeśli stodoła jest objęta ochroną konserwatorską, dochodzą uzgodnienia z konserwatorem zabytków.

To nie jest proces szybki i nie ma w nim skrótów. Zdarzają się przypadki, w których przebudowa kończy się problemami z legalizacją, bo ktoś założył, że „to tylko remont”.

Dusza, czyli co zostaje

Wrócę do tamtej stodoły z Małopolski. Konstruktor ocenił, że więźba jest w dobrym stanie, ale podwaliny trzeba wymienić. Ściany z desek zostały, docieplone od środka z przestrzenią wentylowaną. Wrota zamieniły się w przeszklenie, zamykane na noc starymi skrzydłami. Pod kalenicą jest salon, a sypialnie na antresoli, której balustrada jest z tego samego drewna co więźba.

Kiedy odwiedziłam ich po roku, w środku wciąż pachniało drewnem. Nie sianem, ale drewnem. Gospodyni pokazała mi na jednym ze słupów wydrapane scyzorykiem inicjały i datę sprzed wojny, których nie zauważyliśmy przy inwentaryzacji. Cieśla przy szlifowaniu ominął je szerokim łukiem, bez niczyjej prośby.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Architektura

Cała sekcja