Pomiń menu
Spis treści
Menu

Materiały

Tynk gliniany: moda czy sensowny materiał

Glina wraca do wnętrz. Ciepłe, matowe ściany o lekko nierównej fakturze pojawiają się w domach, restauracjach i hotelach. Część tej popularności to moda, ale pod nią kryje się materiał z bardzo konkretnymi zaletami. I z ograniczeniami, o których sprzedawcy mówią ciszej.

Tekst: Magda 5 min czytania

Faktura ściany z tynku glinianego w ciepłym świetle

Glina jest jednym z najstarszych materiałów budowlanych na świecie. Budowano z niej domy, wylepiano ściany, uszczelniano dachy. W Polsce tradycja budownictwa glinianego sięga daleko wstecz, choć w XX wieku niemal całkowicie zanikła, wyparta przez tynki wapienne, cementowe i gipsowe. Od kilkunastu lat wraca, na razie głównie jako wykończenie wnętrz.

Pierwszy raz pracowałam z tynkiem glinianym przy projekcie wnętrz niewielkiego hotelu. Inwestor chciał, żeby pokoje były „ciepłe i naturalne”, a jednocześnie nie przypominały wiejskiej chaty. Byłam sceptyczna. Po obejrzeniu próbek i rozmowie z wykonawcą, który specjalizował się w glinie od lat, zmieniłam zdanie. Nie we wszystkim, ale w wielu sprawach.

Czym jest tynk gliniany

Tynk gliniany to mieszanina gliny, piasku i często włókien roślinnych, na przykład słomy lub konopi. Glina działa jako spoiwo, piasek jako wypełniacz, a włókna wzmacniają tynk i ograniczają pękanie. Nie ma w nim cementu ani wapna, choć niektóre gotowe mieszanki zawierają dodatki poprawiające obrabialność.

Glina nie wiąże chemicznie, jak cement czy gips. Po prostu wysycha. To oznacza, że można ją ponownie zwilżyć i obrobić, co ma ogromne znaczenie przy naprawach. Oznacza też, że tynk gliniany nie jest odporny na bezpośrednie działanie wody.

Co potrafi

Reguluje wilgotność. To najczęściej wymieniana zaleta i rzeczywiście ma podstawy. Glina szybko chłonie wilgoć z powietrza, gdy jej przybywa, i oddaje ją, gdy powietrze wysycha. W sypialni, w której w nocy oddychają dwie osoby, albo w kuchni podczas gotowania tynk gliniany łagodzi wahania wilgotności. Wnętrza wydają się przez to bardziej komfortowe.

Poprawia akustykę. Porowata, matowa powierzchnia gliny rozprasza i częściowo pochłania dźwięk lepiej niż gładki tynk gipsowy czy farba. Różnica nie jest dramatyczna, ale w pomieszczeniach o twardych podłogach i dużych przeszkleniach bywa odczuwalna.

Ma wyjątkową estetykę. Tynk gliniany jest matowy, o głębokim, lekko niejednorodnym kolorze. Pod światłem bocznym pokazuje fakturę pracy rąk tynkarza. Kolory ziemi, od jasnego piasku przez ochrę po głęboką czerwień, wynikają z naturalnego koloru gliny, a nie z pigmentów. To wszystko sprawia, że ściana ma w sobie coś żywego.

Jest przyjazny w obróbce. Glina nie jest żrąca, jak wapno czy cement. Tynkarze pracują z nią gołymi rękami. Resztki można ponownie namoczyć i użyć. Odpady budowlane są minimalne.

Łatwo się naprawia. Rysę albo uszkodzenie można zwilżyć i zatrzeć. Przy tynku cementowym czy gipsowym naprawa zwykle zostawia widoczny ślad.

Czego nie potrafi

Nie znosi wody. Tynk gliniany nie nadaje się do miejsc bezpośrednio narażonych na wodę: kabin prysznicowych, ścian za zlewem, cokołów w strefach mycia podłóg. W łazienkach można go stosować na ścianach poza strefą rozbryzgu, a w strefie mokrej trzeba sięgnąć po inny materiał. Istnieją sposoby na zwiększenie odporności, na przykład specjalne powłoki, ale każda z nich w jakimś stopniu ogranicza zalety gliny.

Jest miękki. Glina jest mniej odporna na ścieranie i uderzenia niż tynki cementowe. W korytarzu, w którym dzieci jeżdżą rowerkami, albo na narożnikach narażonych na uderzenia, może się szybko uszkadzać. Naprawa jest łatwa, ale trzeba ją robić.

Wymaga czasu. Tynk gliniany schnie dłużej niż gipsowy, zwłaszcza przy grubszych warstwach. Przy chłodzie i dużej wilgotności powietrza czas schnięcia może się wydłużyć znacząco. Na budowie, która goni terminy, to problem.

Nie każdy wykonawca go zna. Tynk gliniany wymaga doświadczenia. Nie da się go położyć tak samo jak gipsu. Źle wykonany pęka, odpada, ma nierówny kolor. Wykonawców specjalizujących się w glinie jest wciąż niewielu, a ich stawki odzwierciedlają ten fakt.

Wnętrze ze ścianami wykończonymi tynkiem glinianym
Fot. 02 Wnętrze ze ścianami wykończonymi tynkiem glinianym

Podłoże ma znaczenie

Tynk gliniany najlepiej trzyma się podłoży chłonnych i szorstkich: cegły, bloczków z betonu komórkowego, płyt drewnopochodnych przeznaczonych pod glinę, a także starych tynków wapiennych. Na gładkich podłożach, jak beton czy płyty gipsowo-kartonowe, wymaga warstwy szczepnej lub siatki.

Szczególnie dobrze sprawdza się w budynkach z naturalnych materiałów: drewnianych, z cegły, z murem z kamienia. W tekście o stodole przebudowanej na dom pisałam o docieplaniu starych budynków od środka. Glina, dzięki zdolności do regulacji wilgoci, jest tam często stosowana jako warstwa wykończeniowa po wewnętrznej stronie, choć zawsze wymaga to analizy całej przegrody.

Kolor i wykończenie

Tynki gliniane są dostępne w naturalnych kolorach gliny, a także barwione pigmentami mineralnymi. Paleta jest ograniczona do barw ziemi, co dla jednych jest zaletą, dla innych wadą. Kto chce ściany w intensywnym niebieskim, powinien wybrać inny materiał.

Wykończenie może być gładkie, zatarte na packę, albo celowo nierówne, z widocznymi śladami narzędzia. Można stosować cienkie warstwy dekoracyjne na grubszym tynku podkładowym. Glinę można też malować farbami glinianymi, które zachowują właściwości podłoża. Pomalowanie tynku glinianego zwykłą farbą akrylową odbiera mu większość zalet, bo zamyka pory.

Co pokazał hotel

Wrócę do tamtego hotelu, bo jego historia dobrze pokazuje zalety i słabości gliny w użytkowaniu. Pokoje wyszły tak, jak chciał inwestor: ciepłe, spokojne, z wyraźnie lepszą akustyką niż w części wykończonej gipsem. Goście pytali o ściany, a obsługa nauczyła się o nich opowiadać.

Po pierwszym roku pojawiły się jednak otarcia przy łóżkach, w miejscach, gdzie walizki uderzały o ścianę, i przy włącznikach światła. Wykonawca przyjechał, zwilżył uszkodzenia i zatarł je w jeden dzień, bez śladu. Hotel wprowadził potem drewniane listwy ochronne na wysokości walizek. Wniosek był prosty: glina w obiekcie komercyjnym działa, jeśli zarządca wie, że wymaga drobnych napraw, i ma z kim je robić.

Koszt i sens

Tynk gliniany jest zwykle droższy od gipsowego, głównie ze względu na robociznę. Materiał sam w sobie nie jest bardzo drogi, ale praca wymaga czasu i umiejętności. Dla całego domu to znacząca różnica w budżecie. Dla jednej, dwóch ścian w salonie czy sypialni już mniejsza.

Moja praktyczna rada: jeśli glina kusi, zacznijcie od jednego pomieszczenia. Sypialnia jest dobrym kandydatem, bo tam regulacja wilgotności i spokojna estetyka mają największe znaczenie, a ryzyko uszkodzeń jest niewielkie. Jeśli po sezonie będziecie zadowoleni, można rozszerzyć glinę na kolejne wnętrza.

Moda czy sens

Odpowiedź brzmi: jedno i drugie. Popularność tynku glinianego jest częściowo modą, napędzaną przez zdjęcia wnętrz w stylu naturalnym. Ale pod nią kryje się materiał, który ma realne zalety: regulację wilgotności, dobrą akustykę, piękną fakturę i łatwość naprawy. Ma też realne ograniczenia: nie lubi wody, jest miękki, wymaga dobrego wykonawcy.

Podobnie jak przy betonie architektonicznym, o sukcesie decyduje nie sam materiał, ale to, gdzie go użyjemy i kto go położy. Najładniejszą glinianą ścianę, jaką widziałam, położył ten sam tynkarz, który robił hotel, tyle że w sypialni własnej córki. Jasna ochra, zatarta na packę, bez żadnych listew. Kiedy byłam tam kilka lat później, jedynym śladem użytkowania był odcisk małej dłoni przy łóżku. Tynkarz mógł go zatrzeć w pięć minut. Nie zatarł.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Materiały

Cała sekcja