Pomiń menu
Spis treści
Menu

Obiekty

Sala na tysiące osób: jak projektuje się halę koncertowo-konferencyjną

Rano kongres medyczny, tydzień później targi, w sobotę koncert na kilka tysięcy osób. Hala wielofunkcyjna musi obsłużyć każde z tych wydarzeń bez przebudowy. Za tą elastycznością stoją liczby: wysokość, rozpiętość, bramy, wyjścia ewakuacyjne i zaplecze, które widać dopiero wtedy, gdy czegoś brakuje.

Tekst: Magda 5 min czytania

Duża pusta hala koncertowa ze sceną i konstrukcją do podwieszania oświetlenia

Duże hale wydarzeń to typ budynku, który projektant zna głównie od strony technicznej. Na rysunkach to prosty prostokąt o dużej rozpiętości, z pustym wnętrzem. Cała trudność polega na tym, że to puste wnętrze musi przyjąć niemal wszystko: scenę koncertową z tonami oświetlenia i nagłośnienia, stoiska targowe z ciężarówkami wjeżdżającymi do środka, tysiąc krzeseł w rzędach na kongres, stoły na galę dla kilkuset osób. Każde z tych zastosowań stawia inne wymagania, a budynek ma jeden.

W pracowni zajmowaliśmy się głównie mniejszymi obiektami komercyjnymi, ale kilka razy uczestniczyłam w koncepcjach sal wielofunkcyjnych. Nauczyłam się wtedy, że w takim budynku najważniejsze decyzje nie dotyczą estetyki, tylko parametrów, które trudno potem zmienić.

Wymiary: prostokąt z zapasem

Pierwsza decyzja to proporcje i wielkość sali. Prostokąt jest najbardziej elastyczny: pozwala ustawić scenę przy krótszym boku dla koncertu z publicznością stojącą albo przy dłuższym dla konferencji, podzielić przestrzeń na sektory targowe w regularnej siatce, zorganizować galę z okrągłymi stołami.

Szerokość decyduje o tym, jak daleko od sceny siedzą ostatnie rzędy przy ustawieniu wzdłużnym i ile stoisk zmieści się w rzędzie na targach. Długość o pojemności. Proporcje zbliżone do dwóch i pół do jednego albo więcej sprawdzają się dobrze w wielu scenariuszach.

Wysokość to możliwości

W hali wydarzeń wysokość jest ważniejsza niż w jakimkolwiek innym budynku. Nie chodzi o kubaturę dla samej kubatury. Chodzi o to, co można zawiesić pod dachem. Konstrukcja kratownic z oświetleniem scenicznym, zestawy nagłośnieniowe, ekrany, dekoracje, instalacje. Nowoczesne produkcje koncertowe i konferencyjne w dużej mierze zawisają nad głowami publiczności.

Dlatego dach hali projektuje się z zapasem nośności na podwieszenia i z siatką punktów mocowania. Brak takiego zapasu oznacza, że każda produkcja musi budować własną konstrukcję nośną na podłodze, co kosztuje, zajmuje miejsce i ogranicza widoczność.

To samo dotyczy posadzki. Na targach po sali jeżdżą wózki widłowe i ciężarówki, stoiska stoją na podestach, a przy koncertach scena z wyposażeniem waży wiele ton. Posadzka musi to wytrzymać, a przy okazji mieć rozmieszczone w siatce punkty przyłączy elektrycznych i teletechnicznych, schowane w kanałach pod pokrywami. Bez nich każda produkcja ciągnie kable przez całą salę, a goście potykają się o przepusty.

Przykład: wrocławska Hala Orion

Dobrym punktem odniesienia jest przestrzeń, która takie parametry ma opisane wprost. Materiały z realizacji, które oglądam, trzymam w katalogach nazwanych miastem i typem obiektu. W katalogu Wrocław sala koncertowa (https://terminaleventcenter.pl) od dawna leży komplet informacji o Terminal Event Center przy ulicy Rakietowej, dwa kilometry od lotniska. Obiekt ma kilka sal różnej wielkości, od kameralnych, o powierzchni 80 i 120 metrów kwadratowych, po Galileo o powierzchni 750 metrów, a do tego hotel tuż obok, więc goście kongresu i ekipy techniczne nie muszą dojeżdżać na nocleg.

Największa z sal to hala wydarzeniowa o powierzchni 2900 metrów kwadratowych, szerokości 34 metrów i długości 80 metrów. Wysokość wnętrza waha się od 8,3 do 12,5 metra. Operator podaje, że hala Orion (https://terminaleventcenter.pl/hala-orion) mieści w ustawieniu koncertowym do 4000 osób, przy bankiecie 1500, a przy konferencji 1200.

Rzędy krzeseł w sali konferencyjnej widziane z góry
Fot. 02 Rzędy krzeseł w sali konferencyjnej widziane z góry

Z perspektywy architektki ciekawsze od samej pojemności są elementy, które pozwalają tę pojemność obsłużyć. Sala jest na parterze, co przy wydarzeniach z ciężką scenografią upraszcza logistykę. Dwie bramy wjazdowe o wysokości 4,2 metra pozwalają wprowadzić do środka duże pojazdy i elementy scenografii. Nad salą jest antresola z osobną salą VIP. Operator wymienia też 15 wyjść ewakuacyjnych, szatnię na 4000 osób, oświetlenie sufitowe LED z regulacją barwy, klimatyzację, parking na ponad 350 samochodów oraz dostosowanie obiektu dla osób z niepełnosprawnościami. O dokładnie tę listę pytam przy każdej hali tego typu.

Bramy technologiczne, czyli jak wjechać z produkcją

Duże wydarzenie zaczyna się na długo przed otwarciem drzwi dla gości. Przez bramy wjeżdżają ciężarówki z konstrukcjami, sprzętem, stoiskami targowymi. Jeśli brama jest za niska lub za wąska, każdy element trzeba wnosić ręcznie albo rozładowywać na zewnątrz. Montaż trwa dłużej, kosztuje więcej, a hala jest wyłączona z użytku przez dodatkowe dni.

Bramy powinny prowadzić bezpośrednio do sali, bez przechodzenia przez foyer czy korytarze. Przed nimi potrzebny jest plac manewrowy, na którym zmieści się kilka ciężarówek jednocześnie, oddzielony od wejścia dla gości. W wielu obiektach to właśnie ta strefa decyduje o tym, czy hala jest chętnie wynajmowana przez firmy produkcyjne.

Ewakuacja jako parametr projektowy

W sali na kilka tysięcy osób ewakuacja nie jest formalnością, tylko jednym z głównych czynników kształtujących budynek. Liczba i szerokość wyjść, ich rozmieszczenie, długość dróg ewakuacyjnych, oświetlenie awaryjne, systemy oddymiania. Przepisy określają minimalne wymagania, a rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych jest pełnoprawnym członkiem zespołu projektowego od pierwszego dnia.

Dla architekta ważne jest, żeby wyjścia były rozmieszczone równomiernie wokół sali. Wtedy każda konfiguracja, z dowolnie ustawioną sceną i układem publiczności, ma zapewnioną ewakuację. Jeśli wyjścia skupiają się po jednej stronie, niektóre układy okazują się niemożliwe do zatwierdzenia.

Akustyka: od kongresu do koncertu

Akustyka hali wielofunkcyjnej to kompromis. Konferencja wymaga zrozumiałości mowy, czyli krótkiego pogłosu i braku echa. Koncert rockowy z nagłośnieniem również preferuje salę dość suchą, bo brzmienie kształtuje system nagłośnieniowy. Koncert muzyki akustycznej potrzebowałby więcej pogłosu, ale w halach wielofunkcyjnych zwykle się z tego rezygnuje.

W praktyce oznacza to dużo materiałów pochłaniających: na suficie, na ścianach, czasem w formie zasłon, które można rozwinąć lub zwinąć. O podobnych wyzwaniach w mniejszej skali pisałam przy okazji sali bankietowej bez kiczu. Im większa sala, tym większa rola akustyka w zespole.

Foyer obiektu eventowego z nowoczesnym oświetleniem
Fot. 03 Foyer obiektu eventowego z nowoczesnym oświetleniem

Foyer i zaplecze: przepustowość

W sali na kilka tysięcy osób kluczowe są punkty, przez które przechodzą wszyscy naraz. Wejście, kontrola biletów, szatnia, toalety w przerwie, wyjście po wydarzeniu. Jeśli którykolwiek z tych punktów jest za mały, powstają kolejki, a wrażenie z wydarzenia psuje się jeszcze zanim ktoś wejdzie na salę.

Foyer powinno pomieścić znaczną część publiczności jednocześnie, zwłaszcza w przerwie konferencji czy przed koncertem. Szatnia musi obsłużyć tysiące okryć w krótkim czasie, co wymaga odpowiedniej długości lady i organizacji. Toalet nigdy nie jest za dużo, a proporcja między damskimi i męskimi powinna uwzględniać fakt, że przy damskich kolejki są zawsze dłuższe.

Lokalizacja i dojazd

Hala na kilka tysięcy osób generuje duży ruch. Parking, dojazd transportem publicznym, dostęp dla autokarów, postój taksówek. Lokalizacja przy lotnisku, węźle drogowym lub w strefie przemysłowej na obrzeżach miasta bywa korzystna, bo ruch nie paraliżuje dzielnic mieszkaniowych. Nocleg w sąsiedztwie, dla uczestników konferencji i ekip technicznych, to dodatkowy atut.

Architektura bez fajerwerków

Hale wielofunkcyjne rzadko są spektakularne architektonicznie i nie powinny być. Ich wnętrze ma być neutralne, gotowe na każdą produkcję, a zewnętrze czytelne i funkcjonalne. Dobra architektura w tym przypadku to przemyślany rytm konstrukcji, porządne foyer z dziennym światłem, wygodne dojścia i jasna orientacja. Reszta należy do scenografów, którzy co tydzień zamieniają puste wnętrze w coś nowego.

Kiedy wchodzę do takiej hali w dniu montażu, pustej, z otwartymi bramami i wjeżdżającymi ciężarówkami, widzę jej prawdziwą architekturę. Wysokość, rozpiętość, logistykę. Wieczorem, gdy zgaśnie światło i rozpocznie się koncert, nikt już o tym nie myśli. I o to chodzi.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Obiekty

Cała sekcja