Pomiń menu
Spis treści
Menu

Obiekty

Szkoła po modernizacji pokazuje się dopiero we wrześniu

Latem szkoła po modernizacji wygląda jak z folderu: nowa elewacja, jasne korytarze, świeże podłogi. Prawdziwy odbiór zaczyna się pierwszego września, kiedy do budynku wchodzi kilkaset dzieci. Wtedy wychodzi na jaw, co zostało przemyślane, a co tylko ładnie narysowane.

Tekst: Magda 5 min czytania

Zmodernizowany budynek szkoły z nową elewacją

Wrzesień to dla szkół po wakacyjnych remontach miesiąc prawdy. Przez całe lato budynek był pusty, ekipy pracowały, a na odbiorze wszystko wyglądało dobrze. Potem przychodzą uczniowie, nauczyciele, rodzice, i w ciągu kilku tygodni wychodzi to, czego nie widać w pustym budynku. Hałas na korytarzach, duszno w klasach, kolejki do toalet, ciasne szatnie.

Kilka razy konsultowałam modernizacje szkół, już po odejściu z pracowni. Najwięcej dowiadywałam się we wrześniu i październiku, kiedy wracałam do budynku i rozmawiałam z dyrekcją, woźnymi i nauczycielami. To oni wiedzą najlepiej, co działa.

Korytarz w czasie przerwy

Pusty korytarz szkolny wygląda zupełnie inaczej niż ten sam korytarz podczas przerwy. Kilkaset dzieci wychodzi z klas jednocześnie, biegnie, rozmawia, krzyczy. Korytarz, który na odbiorze wydawał się przestronny, nagle okazuje się ciasny i przeraźliwie głośny.

Modernizacja to dobra okazja, żeby zmienić korytarze z czystej komunikacji w przestrzeń przerwy. Ławki i siedziska we wnękach, szersze strefy przy oknach, miejsca, gdzie można usiąść z książką albo porozmawiać. Nie wszystkie dzieci chcą biegać. Część potrzebuje ciszy i schronienia, a stary korytarz szkolny im tego nie dawał.

Najważniejsza jest jednak akustyka. Twarde posadzki, gładkie ściany, pusty sufit tworzą pogłos, w którym hałas narasta. Sufity akustyczne, panele pochłaniające na ścianach powyżej wysokości, do której sięgają dzieci, miękkie elementy wyposażenia potrafią obniżyć poziom hałasu na tyle, że przerwy przestają być męczące dla wszystkich. To jedna z najbardziej odczuwalnych zmian, a często pomijana w budżetach modernizacji.

Klasa, w której słychać nauczyciela

Akustyka klas to osobny temat. W starych szkołach sale mają zwykle wysokie sufity, twarde tynki i drewniane lub linoleumowe podłogi. Pogłos sprawia, że słowa nauczyciela zlewają się, a dzieci z tylnych ławek słyszą gorzej. Dla uczniów z problemami ze słuchem czy koncentracją to realna przeszkoda w nauce.

Sufit akustyczny lub panele na suficie i tylnej ścianie klasy to rozwiązanie proste i skuteczne. Przy modernizacji zaplanujcie je od początku, bo później, przy nowych instalacjach i oświetleniu, trudniej je dołożyć. Podobne wyzwania opisywałam przy hali sportowej w małej gminie, gdzie pogłos sali gimnastycznej potrafi uniemożliwić prowadzenie lekcji.

Termomodernizacja i duszno

Wiele modernizacji szkół to przede wszystkim termomodernizacje: docieplenie ścian, wymiana okien, nowy dach. Budynek zużywa mniej energii, rachunki za ogrzewanie spadają. I nagle we wrześniu okazuje się, że w klasach jest duszno.

Mechanizm jest prosty. Stare, nieszczelne okna zapewniały, niechcący, stałą wymianę powietrza. Nowe, szczelne okna tę wymianę zatrzymują. Wentylacja grawitacyjna w starych szkołach często działa słabo, a w klasie z trzydziestką dzieci stężenie dwutlenku węgla rośnie szybko. Efekt to senność, bóle głowy, spadek koncentracji.

Rozwiązaniem jest wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła albo przynajmniej nawiewniki w oknach i poprawa wentylacji grawitacyjnej. To powinien być element każdej termomodernizacji, a nie dodatek po skargach. Tam, gdzie tego zabrakło, pozostaje wietrzenie na każdej przerwie, które zimą oznacza wychłodzenie klas i straty ciepła, które miała ograniczyć termomodernizacja.

Słońce na tablicy

Nowe okna, często większe niż stare, wpuszczają więcej światła. To dobrze, dopóki słońce nie pada na tablicę albo na ekran projektora. We wrześniu, kiedy słońce jest jeszcze wysoko, a potem w październiku, kiedy zaczyna świecić nisko przez okna południowe i zachodnie, problem narasta.

Osłony przeciwsłoneczne, najlepiej zewnętrzne, powinny być częścią projektu, a nie zakupem po pierwszych skargach. O przegrzewaniu i osłonach pisałam szerzej przy okazji przeszkleń w upale. W szkołach dochodzi jeszcze kwestia olśnienia na tablicach i monitorach, która zmienia sposób prowadzenia lekcji.

Nowe oświetlenie sztuczne w klasach to z kolei okazja, żeby zrobić je dobrze: równomierne, bez olśnienia, z oddzielnym obwodem przy tablicy i przy oknach, żeby można było je ściemniać strefowo.

Szkolny korytarz ze światłem dziennym i kolorowymi akcentami
Fot. 02 Szkolny korytarz ze światłem dziennym i kolorowymi akcentami

Szatnie i toalety

Dwa pomieszczenia, które uczniowie oceniają najsurowiej. Szatnia w piwnicy, ciasna, z metalowymi boksami, w której o ósmej rano tłoczy się kilkaset osób, to początek dnia, który nikogo nie nastraja dobrze. Modernizacja szatni, nawet bez jej przenoszenia, potrafi wiele zmienić: jaśniejsze oświetlenie, lepsza wentylacja, szafki zamiast boksów, ławki do przebierania butów.

Toalety szkolne to temat, który wraca w każdej rozmowie z rodzicami. Niewystarczająca liczba kabin, brak przegród zapewniających prywatność, zepsute zamki, brak papieru i mydła. Przy modernizacji policzcie liczbę kabin w stosunku do liczby uczniów, zadbać o przegrody sięgające podłogi i sufitu, a także o wentylację. Dzieci, które unikają szkolnej toalety przez cały dzień, to problem zdrowotny, a nie tylko estetyczny.

Wejście i teren wokół szkoły

Modernizacja zwykle kończy się na elewacji, a teren wokół zostaje taki, jaki był. Tymczasem we wrześniu to przed wejściem dzieje się najwięcej: rodzice odprowadzają dzieci, samochody zatrzymują się na zakazie, rowery i hulajnogi nie mają gdzie stać. Szerokie, zadaszone wejście, przy którym można poczekać w deszczu, stojaki na rowery pod dachem i bezpieczny odcinek chodnika bez aut zmieniają poranek całej szkoły.

Spójrzcie też na boisko i dziedziniec. Asfaltowy plac bez cienia w pierwszych tygodniach września, kiedy bywa jeszcze upalnie, pustoszeje na przerwach. Kilka drzew, ławki, fragment trawnika dają dzieciom miejsce na przerwę na zewnątrz, a to najlepszy sposób na rozładowanie hałasu z korytarzy.

Kolor: mniej znaczy więcej

Modernizacja szkoły często kończy się eksplozją kolorów. Każda ściana w innej barwie, pasy, wzory, kolorowe drzwi. Intencja jest dobra: szkoła ma być radosna, a nie szara. Efekt bywa męczący, zwłaszcza w klasach, gdzie intensywny kolor na ścianie za tablicą utrudnia skupienie.

Lepiej sprawdza się spokojne tło z wyraźnymi akcentami: kolorowa ściana w strefie przerwy, oznaczenie pięter różnymi barwami, kolorowe drzwi do klas na neutralnym korytarzu. Kolor pomaga w orientacji i nadaje charakter, ale nie powinien krzyczeć w miejscach nauki.

Rozmowa z użytkownikami

Najcenniejszą lekcją z modernizacji szkół jest dla mnie prosta prawda: użytkownicy wiedzą, czego potrzebują. Nauczyciele wiedzą, w której klasie jest za głośno, woźni, gdzie przecieka i które drzwi się zacinają, uczniowie, gdzie jest za ciasno na przerwie. Rozmawiajcie z nimi przed projektem, a nie dopiero po oddaniu.

Równie ważna jest rozmowa po. Wrzesień i październik po modernizacji to czas, kiedy można jeszcze wiele poprawić w ramach gwarancji i drobnych prac. Wizyta architekta w szkole po kilku tygodniach użytkowania powinna być standardem. Dla projektanta to najlepsza lekcja, dla szkoły szansa na poprawki, zanim drobne problemy staną się codzienną udręką.

Zeszyt woźnego

W jednej z konsultowanych szkół woźny prowadził od pierwszego września zwykły zeszyt w kratkę. Kiedy przyjechałam w połowie października, miał zapisane trzy strony: które okna po dociepleniu zaparowują rano od środka, w której klasie po trzeciej lekcji nauczycielka otwiera drzwi na korytarz, bo nie da się oddychać, które drzwi do toalet trzaskają przy każdym przeciągu i na którym odcinku korytarza dzieci zbierają się na przerwie, bo tylko tam są parapety do siedzenia.

Połowę tych rzeczy dało się poprawić jeszcze w ramach gwarancji. Druga połowa trafiła do kolejnego etapu, razem z nawiewnikami w oknach. Zeszyt skopiowałam i do dziś zabieram jego kopię na pierwsze spotkanie przy każdej szkole.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Obiekty

Cała sekcja