Pierwszy przymrozek i zdjęcie z termowizji. Gdzie dom naprawdę traci ciepło
Kamera termowizyjna pokazuje dom w kolorach, które łatwo przeczytać źle. Żółta plama nie zawsze jest dziurą w izolacji, a niebieska ściana nie zawsze jest ciepła. Badanie ma sens dopiero przy dużej różnicy temperatur, więc pierwsze przymrozki to dobry moment, żeby spojrzeć na budynek tak, jak widzi go ciepło.
Kilka lat temu stałam o szóstej rano przed domem z lat siedemdziesiątych pod Krakowem, w puchowej kurtce, z kubkiem herbaty z termosu. Obok termografista z kamerą na statywie. Na trawniku szron. W środku inwestorzy, którzy na naszą prośbę przez całą dobę grzali dom normalnie i nie otwierali okien.
Kamera pokazała to, czego się spodziewaliśmy: jasne pasy na wysokości stropów, świecące nadproża nad oknami, płytę balkonu, która wyglądała jak kaloryfer wystawiony na zewnątrz. I jedną rzecz, której się nie spodziewaliśmy. Do niej wrócę.
Od tamtej pory polecam termowizję każdemu, kto planuje termomodernizację albo odbiera nowy dom. Ale też każdemu powtarzam, że kolorowe zdjęcie bez opisu to nie diagnoza, tylko obrazek.
Dlaczego jesień, a nie lato
Kamera termowizyjna nie widzi ciepła uciekającego z domu. Widzi temperaturę powierzchni. Ściana, przez którą przepływa dużo ciepła, jest od zewnątrz cieplejsza niż ściana dobrze izolowana. Ta różnica jest jednak widoczna tylko wtedy, gdy ciepło ma powód, żeby płynąć, czyli gdy w środku jest wyraźnie cieplej niż na zewnątrz.
W praktyce przyjmuje się, że różnica temperatur między wnętrzem a zewnętrzem powinna wynosić co najmniej kilkanaście stopni, a lepiej więcej. Przy dwudziestu stopniach w domu potrzebny jest więc poranek blisko zera. W październiku i listopadzie zdarza się to regularnie, zimą prawie codziennie.
Do tego kilka warunków, o których zapomina się najczęściej:
- brak słońca na elewacji przez kilka godzin przed badaniem. Ściana nagrzana w dzień oddaje ciepło wieczorem i zafałszowuje obraz. Dlatego badania robi się przed świtem albo po zmroku,
- sucha elewacja. Mokra ściana paruje i się wychładza, więc wygląda na lepiej izolowaną, niż jest,
- mały wiatr, bo wiatr zdmuchuje ciepło z powierzchni,
- dom ogrzewany normalnie przez co najmniej dobę, bez wietrzenia tuż przed badaniem.
Jak czytać kolorowe zdjęcie
Pierwsza rzecz, którą sprawdzam na każdym termogramie, to skala z boku. Kolory nie mają stałego znaczenia. Operator ustawia zakres temperatur i paletę, a ta sama ściana może wyglądać spokojnie albo alarmująco, zależnie od tego, czy skala obejmuje dziesięć stopni, czy dwa. Bez skali nie da się powiedzieć, czy jasna plama jest cieplejsza o pół stopnia, czy o pięć.
Druga rzecz to odbicia. Szkło, blacha, lakierowane drzwi i mokre płytki odbijają promieniowanie otoczenia jak lustro. Okno na termogramie bywa ciemne nie dlatego, że jest świetnie izolowane, ale dlatego, że odbija zimne niebo. Parapet z blachy może „świecić” odbiciem sąsiedniego domu.
Trzecia: interesują mnie nie same kolory, tylko kształty. Ciepło uciekające przez źle zaizolowaną ścianę daje rozlaną, równą plamę. Mostek termiczny daje linię albo punkt o wyraźnym kształcie, który można dopasować do konstrukcji budynku. Jeśli jasny pas biegnie poziomo na wysokości stropu, to prawie na pewno wieniec.

Gdzie najczęściej ucieka ciepło
Wieńce i stropy. Żelbetowy wieniec przewodzi ciepło wielokrotnie lepiej niż ściana z bloczków, zwłaszcza z betonu komórkowego. Jeśli nie ma przed nim dodatkowej izolacji, na termogramie widać jasny pas biegnący dookoła domu na wysokości każdej kondygnacji.
Nadproża. Ten sam problem nad oknami i drzwiami. Belka nad otworem jest z betonu albo stali i jeśli izolacja przed nią jest cieńsza niż na ścianie, kamera pokaże świecącą „brew” nad każdym oknem.
Płyty balkonowe. Najgorszy mostek w budynkach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a niestety także w części nowych. Płyta stropu wysunięta na zewnątrz jak żeberko chłodnicy oddaje ciepło całą powierzchnią. W nowych budynkach rozwiązuje się to łącznikami z przekładką termiczną, które przerywają beton na styku ze ścianą. W starych zostaje obudowanie płyty izolacją z każdej strony albo odcięcie i postawienie balkonu na osobnej konstrukcji.
Montaż okien. Samo okno może być bardzo dobre, a ciepło i tak ucieka przez szczelinę między ramą a murem. Na termogramie widać to jako jasną ramkę wokół okna. Montaż warstwowy, z taśmą paroszczelną od środka, izolacją w szczelinie i taśmą paroprzepuszczalną od zewnątrz, robi tu ogromną różnicę. Tak samo jak wysunięcie okna w warstwę ocieplenia zamiast osadzania go w murze.
Skrzynki rolet. Podtynkowe skrzynki rolet montowane nad oknem po fakcie bywają najsłabszym miejscem całej elewacji. Wycina się dla nich izolację, a potem nikt jej porządnie nie uzupełnia.
Cokół i styk ze ścianą fundamentową. Ocieplenie elewacji często kończy się kilkanaście centymetrów nad terenem. Pod spodem ściana fundamentowa bez izolacji, przez którą ucieka ciepło z podłogi parteru.
Attyka i krawędź dachu. W domach z dachem płaskim attyka to ściana wystawiona na zimno z trzech stron. Jeśli izolacja dachu i ściany się nie spotykają, powstaje szczelina, która na termogramie daje jasną linię pod koroną budynku.
Czego termowizja nie pokaże
Kamera jest świetnym narzędziem, ale ma granice, o których termografiści nie zawsze mówią wprost.
- Nie poda strat w złotówkach. Pokaże, gdzie jest gorzej, ale nie powie, ile kosztuje każda plama. To trzeba policzyć osobno, z wiedzą o budowie przegrody.
- Nie zajrzy za fasadę wentylowaną. Na elewacji z płyt na podkonstrukcji, z pustką powietrzną za okładziną, kamera widzi głównie temperaturę płyt, które chłodzi powietrze w szczelinie. Tu badanie od środka mówi więcej niż od zewnątrz. Pisałam o takich systemach przy elewacji na trzydzieści lat.
- Nie zawsze odróżni wilgoć od zimna. Mokra ściana i zimna ściana mogą wyglądać podobnie. Potrzebny jest wtedy pomiar wilgotności.
- Nie zmierzy szczelności. Przeciągi przez nieszczelności widać na termogramie najlepiej przy jednoczesnym teście szczelności, kiedy w domu wytwarza się podciśnienie wentylatorem w drzwiach. Bez tego zimne smugi przy gniazdkach i listwach są słabo widoczne.
- Nie widzi przez dachówki. Ocieplenie poddasza bada się od środka, z pokoju, a nie z drona nad dachem.
Od środka czy od zewnątrz
Zdjęcia z zewnątrz pokazują cały budynek i układ mostków. Zdjęcia od środka pokazują miejsca, w których zimna powierzchnia może zbierać wilgoć i grzyb: narożniki pod sufitem, ościeża, ściany za szafami. Dobre badanie składa się z obu części i z raportu, w którym każdy termogram ma opis, zakres skali, temperaturę wewnątrz i na zewnątrz oraz godzinę.
Jeśli ktoś przysyła tylko kilka kolorowych zdjęć bez opisu, ja bym poprosiła o raport albo zamówiła badanie u kogoś innego.
To, czego się nie spodziewaliśmy
Wracając do domu z lat siedemdziesiątych. Wieńce, nadproża i balkon były do przewidzenia. Kostki z tamtych lat wszystkie mają te same słabości, o czym pisałam przy przebudowie kostki. Zaskoczył nas pionowy jasny pas na ścianie szczytowej, od cokołu aż po dach, szeroki na mniej więcej pół metra.
W środku, w tym miejscu, stał przewód kominowy. Kiedyś od pieca węglowego w piwnicy, od lat nieużywany, z otwartą wyczystką i niezamkniętym wylotem nad dachem. Ciepłe powietrze z domu wpadało do niego przez nieszczelności przy dawnym podłączeniu i płynęło do góry jak w kominie, którym przecież był. Ściana wokół nagrzewała się od środka.
Inwestorzy chcieli zacząć od wymiany okien. Zaczęli od zamknięcia i uszczelnienia starego przewodu. Koszt był mniejszy niż jedno okno w salonie.