Pomiń menu
Spis treści
Menu

Wnętrza

Kuchnia otwarta czy zamknięta? Po latach zmieniam zdanie

Przez lata projektowałam kuchnie otwarte na salon i przekonywałam do nich każdego, kto się wahał. Dziś sama gotuję w kuchni, którą da się zamknąć. Nie dlatego, że otwarta kuchnia jest zła, tylko dlatego, że nie jest dobra dla wszystkich.

Tekst: Magda 5 min czytania

Otwarta kuchnia z wyspą w świetle dziennym

Kiedy zaczynałam pracę w zawodzie, otwarta kuchnia była oczywistością. Inwestorzy, którzy chcieli kuchni zamkniętej, wydawali się nam staroświeccy. Wyburzaliśmy ściany w mieszkaniach z lat 70., łączyliśmy kuchnie z pokojami dziennymi, rysowaliśmy wyspy, przy których rodzina miała się spotykać. Robiłam to z przekonaniem i nadal uważam, że w wielu przypadkach było to dobre rozwiązanie.

A potem sama zamieszkałam z otwartą kuchnią na kilka lat, w tym przez okres, gdy pracowałam z domu. I zmieniłam zdanie. Nie całkowicie, ale na tyle, że dziś zaczynam rozmowę z klientami inaczej.

Dlaczego otworzyliśmy kuchnie

Otwarta kuchnia ma swoje uzasadnienie i nie zamierzam go przekreślać. W małych mieszkaniach połączenie kuchni z pokojem daje wrażenie większej przestrzeni i pozwala doświetlić kuchnię światłem z okien pokoju. Osoba gotująca nie jest odcięta od reszty domowników, może rozmawiać, pilnować dzieci, uczestniczyć w życiu rodziny. Przy przyjmowaniu gości gospodarz nie znika na pół wieczoru za zamkniętymi drzwiami.

W domach z lat 70., o których pisałam przy okazji przebudowy kostki, małe, zamknięte kuchnie z maleńkim okienkiem były naprawdę uciążliwe. Otwarcie ich na część dzienną zmieniało cały dom.

Co się okazało po latach

Mieszkanie z otwartą kuchnią ma jednak swoje ciemne strony, które na wizualizacjach nie wychodzą.

Zapachy. Nawet najlepszy okap nie wyciągnie wszystkiego. Smażona ryba, cebula, curry, przypalone mleko. W otwartej przestrzeni zapach rozchodzi się po salonie, wnika w zasłony, sofę, ubrania. Przy codziennym gotowaniu to nie jest drobiazg.

Hałas. Zmywarka, okap, blender, ekspres do kawy, garnki. W otwartej przestrzeni każdy z tych dźwięków jest słyszalny w części dziennej. Oglądanie filmu przy pracującej zmywarce czy rozmowa przy włączonym okapie wymaga podnoszenia głosu.

Bałagan na widoku. Kuchnia w trakcie gotowania nie wygląda jak na zdjęciu z katalogu. Brudne naczynia, deski, opakowania. W otwartej przestrzeni to wszystko jest częścią salonu, dopóki ktoś nie posprząta. Przy gościach szczególnie uciążliwe.

Praca zdalna. To czynnik, którego nikt nie przewidział, gdy otwarte kuchnie stały się standardem. Kiedy jedna osoba pracuje przy stole w części dziennej, a druga przygotowuje obiad, obie sobie przeszkadzają. Wideokonferencja z tłem w postaci gotującego się makaronu nie jest profesjonalna.

Zamknięta kuchnia też ma wady

Nie chcę popadać w drugą skrajność. Kuchnia zamknięta, zwłaszcza mała, bywa ciasna, ciemna i izolująca. Osoba gotująca spędza w niej sporo czasu w odosobnieniu. Jeśli kuchnia nie ma okna, a w blokach to się zdarza, jest pomieszczeniem, w którym po prostu nie chce się przebywać.

Zamknięta kuchnia wymaga też większej powierzchni, żeby była wygodna, bo nie może pożyczyć przestrzeni od salonu. W małym mieszkaniu to często niemożliwe.

Rozwiązania pośrednie

Dlatego dziś proponuję klientom najczęściej rozwiązania, które pozwalają kuchnię otworzyć lub zamknąć w zależności od sytuacji.

Szklana ściana z drzwiami. Przeszklenie w stalowej lub drewnianej ramie oddziela kuchnię akustycznie i zapachowo, ale przepuszcza światło i zachowuje kontakt wzrokowy. Drzwi, najlepiej przesuwne lub skrzydłowe szeroko otwierane, pozwalają połączyć przestrzenie, kiedy trzeba.

Duże drzwi przesuwne. Chowane w ścianie lub przesuwane po jej powierzchni, pozwalają całkowicie otworzyć kuchnię na salon lub całkowicie ją zamknąć. Wymagają miejsca na ścianie i starannego wykonania, bo duże skrzydła są ciężkie.

Kuchnia robocza i kuchnia reprezentacyjna. W większych domach coraz częściej projektuje się dwie strefy: otwartą kuchnię z wyspą, gdzie przygotowuje się kawę i lekkie posiłki, oraz zamknięte zaplecze, spiżarnię lub kuchnię roboczą, gdzie odbywa się właściwe gotowanie, zmywanie i przechowywanie. To nie jest luksus zarezerwowany dla willi: nawet mała spiżarnia o powierzchni dwóch, trzech metrów kwadratowych potrafi zdjąć z otwartej kuchni dużą część bałaganu.

Częściowe przesłonięcie. Wyspa lub półwysep z wyższym blatem po stronie salonu zasłania blat roboczy. Ścianka do połowy wysokości, regał, zabudowa. Nie rozwiązuje problemu zapachów i hałasu, ale ogranicza bałagan na widoku.

Kuchnia oddzielona od salonu szklaną ścianą
Fot. 02 Kuchnia oddzielona od salonu szklaną ścianą

Okap i wentylacja: bez kompromisów

Niezależnie od układu, kuchnia potrzebuje sprawnej wentylacji. W otwartej kuchni to warunek konieczny. Okap wyciągowy odprowadzający powietrze na zewnątrz jest znacznie skuteczniejszy niż okap z filtrem węglowym pracujący w obiegu zamkniętym. Ale musi mieć dopływ powietrza, bo w szczelnym mieszkaniu okap o dużej wydajności może zaburzać działanie wentylacji grawitacyjnej w innych pomieszczeniach. To temat do skonsultowania z instalatorem.

Ważna jest też cicha praca. Okap, który przy wysokich obrotach hałasuje jak odkurzacz, nie będzie używany na wysokich obrotach. Sprawdźcie parametry głośności przed zakupem, a jeszcze lepiej posłuchajcie go w salonie wystawowym.

Światło w kuchni, która nie ma okna

Przy otwartej kuchni często zapomina się, że jej światło dzienne jest pożyczone od salonu. Blat roboczy stoi zwykle przy ścianie w głębi, a okna są po drugiej stronie pomieszczenia. W dzień gotujący stoi plecami do okna i rzuca cień na własne ręce. Dlatego nawet w otwartej kuchni oświetlenie blatu pod szafkami górnymi jest koniecznością, a nie ozdobą.

Jeśli kuchnię oddziela się szklaną ścianą, sprawdźcie, czy przeszklenie znajdzie się tam, gdzie rzeczywiście przechodzi światło z okien. Szyba w złym miejscu daje tylko widok na ciemny kąt. Najlepiej przerysować przekrój przez całe mieszkanie i zobaczyć, jak głęboko wpada słońce o różnych porach roku.

Materiały i porządek

W otwartej kuchni materiały muszą współgrać z salonem. Fronty szafek, blaty, płytki na ścianie to część wnętrza dziennego. Z drugiej strony muszą być odporne na wodę, tłuszcz i intensywne użytkowanie. Kompromis między estetyką a praktycznością jest tu trudniejszy niż w kuchni zamkniętej.

Dużą rolę odgrywa przechowywanie. Im więcej rzeczy ma swoje miejsce za zamkniętymi frontami, tym mniej bałaganu na widoku. Zabudowa do sufitu, szafki z drzwiami chowanymi, szuflady zamiast półek. W otwartej kuchni otwarte półki z ceramiką wyglądają pięknie na zdjęciach, ale wymagają dyscypliny, której mało kto ma na co dzień.

Pytania, które dziś zadaję klientom

Zamiast pytać „otwarta czy zamknięta”, pytam o codzienność:

  1. Jak często gotujecie i co? Szybkie śniadania czy długie obiady?
  2. Czy ktoś pracuje z domu, a jeśli tak, to gdzie?
  3. Jak często przyjmujecie gości i czy lubicie gotować przy nich?
  4. Czy przeszkadzają wam zapachy z kuchni w salonie?
  5. Ile osób korzysta z kuchni jednocześnie?
  6. Czy macie dzieci, które trzeba mieć na oku podczas gotowania?

Odpowiedzi zwykle same podpowiadają rozwiązanie. Rodzina z małymi dziećmi, gotująca proste posiłki, będzie szczęśliwa z otwartą kuchnią. Para pracująca zdalnie, która lubi gotować złożone dania, doceni możliwość zamknięcia drzwi. Większość znajdzie się gdzieś pośrodku.

Moje zdanie dzisiaj

Nie uważam, że otwarta kuchnia była pomyłką. Uważam, że była modą, która stała się normą, zanim ktokolwiek zapytał, czy pasuje do każdego. W tekście o domu na wąskiej działce pisałam, że ograniczenia zmuszają do przemyślenia każdej decyzji. W kuchni jest podobnie: nie ma jednego dobrego układu, jest tylko układ dopasowany do konkretnych ludzi.

U siebie skończyło się na szklanej ścianie w cienkiej, czarnej ramie i drzwiach przesuwnych szerokości półtora metra. Przez większą część dnia są otwarte. Zamykam je dwa razy: kiedy smażę i kiedy mam rozmowę z klientem przy stole w salonie. Zmywarkę nastawiam dopiero po jej zakończeniu.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Wnętrza

Cała sekcja