Pomiń menu
Spis treści
Menu

Wnętrza

Jak ustawić biurka, żeby każdy miał światło dzienne

Każdy chce siedzieć przy oknie, a po tygodniu połowa osób przy oknie zasuwa rolety i zapala lampę. Światło dzienne w biurze to nie kwestia metrażu przeszkleń, tylko tego, jak ustawimy względem nich biurka, monitory i ludzi.

Tekst: Magda 5 min czytania

Otwarte biuro z dużymi oknami i światłem dziennym padającym na biurka

Przez osiem lat w pracowni projektowałam biura dla różnych klientów: od małych oddziałów firm usługowych po całe piętra w budynkach biurowych. Niemal każda aranżacja zaczynała się od tego samego rysunku. Rzut kondygnacji, rząd okien na elewacji, słupy, trzon komunikacyjny w środku. I pytanie: gdzie posadzić ludzi.

Odpowiedź wydaje się oczywista: przy oknach, bo tam jest światło. Ale to dopiero początek. Źle ustawione biurko przy oknie potrafi być gorszym miejscem pracy niż biurko w głębi sali z dobrym oświetleniem sztucznym.

Jak głęboko sięga światło

Światło dzienne w pomieszczeniu słabnie bardzo szybko wraz z odległością od okna. Przy samej szybie jest go dużo, kilka metrów dalej już wyraźnie mniej, a w głębi sali sztuczne oświetlenie staje się niezbędne przez cały dzień. W praktyce projektowej przyjmuje się prostą regułę orientacyjną: strefa dobrze doświetlona sięga na głębokość mniej więcej dwukrotnej wysokości górnej krawędzi okna nad podłogą. Przy oknach sięgających pod sufit w pomieszczeniu o wysokości trzech metrów daje to kilka metrów od elewacji.

To ma bezpośrednie konsekwencje dla układu biura. W pasie przy oknach umieśćcie stanowiska pracy, które wymagają długiego skupienia i dobrego światła. Głębiej, gdzie światła dziennego jest mniej, lepiej sprawdzają się sale spotkań, strefy kopiarki, magazynki, kuchnie, pokoje do rozmów telefonicznych. Tam ludzie przebywają krócej, a oświetlenie sztuczne i tak jest używane.

Częsty błąd to odwrotny układ: zamknięte gabinety kierownicze i sale konferencyjne wzdłuż całej elewacji, a open space w środku. Wtedy światło dzienne mają ci, którzy spędzają przy biurku najmniej czasu.

Kierunek patrzenia to podstawa

Najważniejsza zasada dotycząca biurek przy oknach jest prosta: światło powinno padać z boku. Człowiek siedzący przy biurku najlepiej pracuje, gdy okno jest po jego lewej lub prawej stronie, a monitor ustawiony prostopadle do elewacji.

Dwa pozostałe układy są problematyczne:

  • Plecami do okna. Światło odbija się w monitorze, na ekranie widać odbicie okna i własnej sylwetki. Człowiek odruchowo zmienia pozycję, pochyla się, a w końcu zasuwa rolety.
  • Twarzą do okna. Monitor stoi na tle jasnej szyby. Oko musi nieustannie dostosowywać się do dużej różnicy jasności między ekranem a tłem, co męczy wzrok już po kilku godzinach.

W praktyce oznacza to, że biurka w rzędach powinny stać prostopadle do okien, a nie równolegle do nich. Na rzucie wygląda to mniej efektownie, bo nie ma „rzędu biurek z widokiem”, ale w codziennej pracy robi ogromną różnicę.

Olśnienie i osłony

Nawet przy dobrym układzie biurek bezpośrednie słońce jest problemem. Elewacje południowe i zachodnie w określonych porach dnia wpuszczają promienie, które padają na blaty i ekrany. Bez osłon nie da się przy nich pracować.

Najskuteczniejsze są osłony zewnętrzne: żaluzje fasadowe, markizy, stałe lamele. Zatrzymują słońce, zanim dotrze do szyby, więc przy okazji ograniczają przegrzewanie. Osłony wewnętrzne, jak rolety czy żaluzje, chronią przed olśnieniem, ale ciepło zostaje już w środku.

W biurach, w których pracowałam jako projektantka, dobrze sprawdzało się połączenie osłon zewnętrznych sterowanych automatycznie z roletami wewnętrznymi w rękach użytkowników. Automat reaguje na słońce, ale człowiek może jeszcze skorygować ustawienie przy swoim stanowisku. Bez tej możliwości ludzie szybko zaczynają nienawidzić systemu, który „zawsze wie lepiej”.

Biurko przy oknie z miękkimi cieniami na blacie
Fot. 02 Biurko przy oknie z miękkimi cieniami na blacie

Barwa i odbicia we wnętrzu

Światło dzienne nie tylko wpada przez okno, ale też odbija się od powierzchni we wnętrzu. Jasne sufity i ściany rozprowadzają je głębiej, ciemne pochłaniają. W pomieszczeniu z ciemną podłogą, grafitowymi ścianami i czarnym sufitem z odsłoniętymi instalacjami, które są modne w biurach typu loft, strefa dobrze doświetlona kurczy się wyraźnie.

Nie oznacza to, że biuro musi być białe. Wystarczy, że sufit, który odbija najwięcej światła, pozostanie jasny, a ciemne akcenty znajdą się tam, gdzie nie osłabiają doświetlenia: w strefach komunikacji, w meblach, w wykładzinie w miejscach mniej intensywnego użytkowania.

Istotne są też powierzchnie biurek. Błyszczący, biały blat odbija światło prosto w oczy. Matowe wykończenie o średniej jasności jest znacznie bardziej komfortowe.

Oświetlenie sztuczne jako partner

Nawet najlepiej doświetlone biuro potrzebuje oświetlenia sztucznego. Chodzi o to, żeby współpracowało ze światłem dziennym, a nie z nim konkurowało.

Najprostsze narzędzie to podział oświetlenia na strefy równoległe do okien. Rząd opraw przy elewacji może być wyłączony lub przyciemniony w słoneczny dzień, podczas gdy rzędy w głębi świecą pełną mocą. Systemy sterowania z czujnikami natężenia światła robią to automatycznie. Oszczędność energii jest tu efektem ubocznym. Głównym efektem jest wyrównanie jasności w całym pomieszczeniu.

Drugie narzędzie to lampy biurkowe. W czasach, gdy większość pracy odbywa się przy ekranie, ogólne oświetlenie może być nieco niższe, a każdy pracownik dostaje możliwość doświetlenia blatu według własnych potrzeb. O warstwach światła pisałam szerzej przy okazji małej łazienki w bloku: zasada jest ta sama, tylko skala inna.

Widok to osobna wartość

Światło to jedno, widok to drugie. Człowiek pracujący przy ekranie potrzebuje co jakiś czas spojrzeć w dal, żeby oko mogło odpocząć od patrzenia z bliska. Okno z widokiem na drzewa, niebo albo ulicę daje taką możliwość, nawet jeśli biurko stoi bokiem do elewacji.

Dlatego nie zastawiajcie okien wysokimi szafami, regałami ani ściankami działowymi dochodzącymi do szyby. Jeśli trzeba wydzielić strefy przy elewacji, lepiej zrobić to przegrodami przeszklonymi albo niskimi meblami. Pas przy oknach powinien pozostać wizualnie otwarty także dla osób siedzących dalej. Wtedy nawet ci, którzy pracują w głębi sali, mają kontakt z tym, co dzieje się na zewnątrz, i wiedzą, czy pada, czy świeci słońce.

Ludzie są różni

Jedna rzecz, której nauczyłam się dopiero po latach: nie ma układu biura, który zadowoli wszystkich. Są osoby, które potrzebują dużo światła i widoku na zewnątrz, i takie, które wolą przytłumione, spokojne miejsce w głębi. Są ludzie wrażliwi na olśnienie i tacy, którym słońce na biurku nie przeszkadza.

Dlatego najlepsze biura, jakie widziałam, dają wybór. Kilka rodzajów stanowisk, różne strefy, możliwość przesiadki w ciągu dnia. W modelu pracy hybrydowej, gdzie nie każdy ma przypisane biurko, taki wybór jest łatwiejszy do zorganizowania niż kiedykolwiek wcześniej.

Przepisy i zdrowy rozsądek

Przepisy dotyczące pomieszczeń pracy wymagają dostępu do światła dziennego na stałych stanowiskach, z pewnymi wyjątkami, a normy określają poziomy oświetlenia dla różnych rodzajów pracy. To jednak minimum, a nie cel. Biuro może spełniać wszystkie wymagania i jednocześnie być miejscem, w którym ludzie mrużą oczy i zasuwają rolety.

Lista kontrolna dla aranżacji

  1. Zaznacz na rzucie pas dobrze doświetlony przy oknach i przeznacz go na stałe stanowiska.
  2. Ustaw biurka prostopadle do elewacji, z oknem z boku.
  3. Sprawdź elewacje południowe i zachodnie pod kątem osłon zewnętrznych.
  4. Zostaw sufit jasny, matuj blaty.
  5. Podziel oświetlenie na strefy równoległe do okien.
  6. Daj ludziom wybór miejsca i możliwość sterowania osłonami przy swoim stanowisku.

Przy jednym z ostatnich biur, które aranżowałam w pracowni, klient poprosił o rzut z biurkami ustawionymi rzędem wzdłuż okien, „żeby każdy miał widok”. Narysowaliśmy dwa warianty i na jeden dzień postawiliśmy w pustej sali kilka pożyczonych biurek w obu układach. O jedenastej przedpołudniem, przy biurkach równoległych do szyby, na ekranach laptopów odbijało się całe okno. Po godzinie dyrektor administracyjny sam przesunął swoje biurko prostopadle do elewacji i zapytał, kiedy dostanie poprawiony rzut.

Tekst

Magda, architektka, autorka Magazynu Widok

Architektka z Krakowa. Osiem lat w pracowni projektującej obiekty komercyjne, dziś pisze i konsultuje. Patrzy na budynki tak, jak patrzy się na nie przy desce: od rzutu, światła i materiału.

O autorce

Więcej w sekcji Wnętrza

Cała sekcja